POPULARNE Amazon zamierza skopiować pomysł Polaka. Walka do ostatniego paczkomatu

Batumi ech, Batumi

Wyobraźcie sobie , że otrzymujecie taki mail "Pani Natalio, została Pani wybrana do nagrania teledysku piosenki "Batumi", który ma promować Gruzję w Polsce. Kiedy może Pani przyjechać na zdjęcia? - podpisano wiceminister ekonomii i rozwoju Gruzji" Co byście zrobili dostając takiego maila?

Bo ja zaczęłam się zastanawiać, który to z moich mądrych przyjaciół zrobił mi taki kawał. Skasowałam maila i zapomniałam o całej sprawie. We wrześniu ubiegłego roku, a więc miesiąc po pierwszym, dostaję drugiego maila:
"Pani Natalio, proszę pilnie potwierdzić swój przyjazd do Gruzji, bo zostało nam niewiele czasu na realizację zdjęć" - podpisano - ten sam wiceminister. Wygooglowałam gościa i okazało się, że nie tylko taki istnieje, ale jest wiceministrem ekonomii i rozwoju Gruzji!
Wtedy zaczęłam myśleć, że to nie jest żadna ściema, choć przyznacie, że zlecenie wygładało na trochę niestandardowe.

Mając jednak wątpliwości i dużo zajęć tu w kraju - odpowiedziałam grzecznie, ale zrobiłam klasyczne OPZ (Odmowa Przez Zwłokę - według prawa Parkinsona).
"Panie ministrze, bardzo dziękuję za zaproszenie, proszę przysłac mi szczegóły projektu"- podpisano - Natalia.
Prawdopodobnie pan wiceminister, albo czytał Parkinsona, albo projekt miał słabo zdefiniowany. Dwa tygodnie po moim mailu zaglądam do poczty a tu: "Pani Natalio, jestem w Polsce, chcę się z Panią spotkać... - wiceminister.

Tak wygłądał początek mojej wspaniałej przygody z Gruzją i pracy nad projektem, który przyniósł mi wiele satysfakcji i zakończył się tak samo zaskakująco jak się zaczął - przyznano mi honorowe obywatelstwo Gruzji.

Nie chcę tu opisywać szczegółowo jaka masa pracy została wykonana, począwszy od nagrania coveru piosenki "Batumi" w Polsce (odrzucony przez Gruzinów - zbyt nowoczesny), a potem ponownego nagrania w studiu w Tbilisi. Prezydent Gruzji jest zachwycony - doniesiono mi w sekrecie (nie ma czym się chłop zajmować tylko słuchaniem mojego coveru "Batumi"- pomyślałam).

Wielką przygodą i doświadczeniem było dla mnie samo nagranie klipu w Batumi. Z Tbilisi do Batumi ekipa przeleciała wyczarterowanym na tę okazję samolotem. Kiedy wyłączałam telefon, stewardesa podeszła do mnie i powiedziała, że to nie jest konieczne, bo to jest starsza konstrukcja i ma tylko analogowe przyrządy. Zaciekawiona zapytałam dwóch przesympatycznych kanadyjskich pilotów z którego mianowicie roku jest ten samolot? - Z 1968 roku usłyszałam i dobrze, że miałam gdzie usiąść.

Zdjęcia do klipu trwały 10 (dziesięć!!) dni i były kręcone przez jednego z najlepszych gruzińskich reżyserów. Porozumienie między nami było pełne - on mówił do mnie po gruzińsku i rosyjsku, a ja do niego po angielsku i po polsku.
Batumi to przepiękny nadmorski kurort o niepowtarzalnej starej architekturze.

A wracając do pracy nad teledyskiem. U nas niestety nie robi się już takich dużych produkcji.
W Batumi podczas zdjęć policja zamykała całe ulice, w akcji brał udział helikopter, a ja jeździłam cadillaciem z lat 50-tych! Poruszaliśmy się po Batumi w asyście policji, przez co czułam, że biorę udział naprawdę w czymś bardzo dla Gruzinów ważnym. Bo trzeba powiedzieć, że takiej sympatii do Polaków i Polski jak w Gruzji nie doświadczyłam nigdzie na świecie.

Spotkałam się dwa razy z Prezydentem M. Saakaszwili. Bardzo miły, bezpośredni człowiek - ubrany na luzie, ale elegancko.
Dzięki temu projektowi byłam już pięć razy w Gruzji i wciąż na nowo odkrywam ten piękny kraj.

Gotowy klip w wielkiej tajemnicy dostałam na początku stycznia tego roku, a już w dwa dni później jego piracka kopia pokazała się w internecie. Ponieważ jest już dość znany podaję Wam link do ostatecznej dobrej wersji klipu "Batumi" (oficjalna premiera dopiero za tydzień):


Kiedy ostatnim razem opuszczałam Gruzję, na lotnisku w Tbilisi postanowiłam użyć mojego nowiutkiego gruzińskiego paszportu. Inspektor straży granicznej popatrzył na mnie, potem w mój gruzinski paszport i rozbawiony czystą angielszczyzną powiedział - pani Natalio, ale do Polski to pani nie poleci. Wystraszyłam się nie na żarty. Może chcą żebym jakiś drugi klip nakręciła - przemknęło mi przez głowę? - Nie ma pani polskiej wizy - powiedział inspektor. Szybko wyciągnęłam mój polski paszport i już bez przeszkód wróciłam do Polski.
ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
Muzyka
Skomentuj