Dobrze wygimnastykowana 40-latka

28 kwietnia w Sali Kongresowej odbyło się widowisko z udziałem Anastazji Wołoczkowej pt. „Nowy wiek”. Piszę „widowisko”, bo tak naprawdę nie wiem jak to nazwać – balet, musical, czy rewia? Jak sama artystka mówi, jej „show” to połączenie różnych sztuk, korzystając z muzyki i piosenek m.in.: Allesandra Safino, Edith Piaf, Georga Michael’a.

Biografia Anastazji to gotowy scenariusz na film. Urodzona 20 stycznia 1976 roku w Leningradzie w wieku 22 lat została przyjęta do słynnego moskiewskiego teatru Bolszoj, gdzie została primabaleriną.



Po latach, w wielu wywiadach opowiadała, że teatr Bolszoj - duma Związku Radzieckiego, a teraz Rosji to „jeden wielki burdel”. Tancerki, oprócz tańca na scenie, poza nią musiały być dziewczynami do towarzystwa dla rosyjskich oligarchów. Coś jednak jest na rzeczy w tym, że w Bolszoj nie dzieje się dobrze. Świadczy o tym chociażby niedawny zamach na dyrektora artystycznego teatru (oblany został kwasem). Wołoczkowa została zwolniona z teatru w 2003 roku ze względu na skargi tancerzy, którzy narzekali na rzekomą „nadwagę” Anastazji. Wtedy wstępuje do pro-putinowskiej partii „Jedna Rosja” i staje się twarzą jej kampanii. W 2011 roku obraża się na partię Putina czując się oszukana i wykorzystana, żegna się z partią i polityką. Podobno poszło o jej zdjęcia z sesji na Malediwach, gdzie nagą Wołoczkową podziwiają Putin i Miedwiediew. Tak zmontowane zdjęcia Anastazja umieściła na swojej oficjalnej stronie internetowej i nie mogła zrozumieć, dlaczego działacze „Jednej Rosji” mieli do niej o to pretensje. Inna sprawa, że zdjęcia te szybko z jej strony zniknęły. Lubi dementować, że była kochanką Władimira Putina – jesteśmy tylko przyjaciółmi mówi. Co innego z Jimem Carrey’em, którego poznała w Moskwie i jak twierdzi była to miłość od pierwszego wejrzenia.

W Sali Kongresowej nie było tłumów. Show Anastazji jest mieszaniną jej popisów wokalnych, tańca i nieco przydługich dykteryjek opowiadanych widzom. W każdym numerze, w którym występuje Anastazja jest podrzucana i przerzucana na wszystkie możliwe sposoby. Podobno w jednym z tańców Anastazja jest podnoszona aż 17 razy przez kolegów z zespołu. Wygląda to tak, jakby podczas swoich występów, w każdej minucie próbowała udowodnić, że jej zwolnienie 10 lat temu ze względu na nadmiar kilogramów było całkowicie pozbawione podstaw. Jednak o jej dzisiejszych występach na pointach mówi się, że przypominają bardziej widowisko cyrkowe, niż solidną artystyczną choreografię. Bo nie są to czasy Isadory Duncan, w których samo pokazanie bosych stóp i kolan wywoływało sensację. Dziś połączenie tańca klasycznego z nowoczesnym, elementami akrobacji, wokalem i zrobienie z tego imponującego show jest rzeczą bardzo trudną, a niektórzy uważają, że prawie niewykonalną. Poza tym apele Anastazji ze sceny o pokój i miłość na świecie brzmią nieco infantylnie. Ale w jej widowisku jest też kilka naprawdę dobrych numerów, w których tańczy tylko jej zespół, co wskazuje, że Wołoczkowa najlepsze lata ma już za sobą.

Jednego na pewno nie można Anastazji odmówić - wciąż doskonałej kondycji, urody i umiejętności autopromocji.

W czasie jej występu życie dopisało kolejny rozdział do scenariusza o Anastazji Wołoczkowej. W czasie trwania widowiska „Nowy Wiek” w Warszawie nieznani sprawcy napadli na jej dom w Moskwie. Związali 4 osoby w tym 8 letnią córkę tancerki. Na szczęście nikomu nic się nie stało. Złodzieje wynieśli z willi jedynie dwa sejfy, najpewniej z najcenniejszymi rzeczami artystki. Co jeszcze znaleźli po ich otwarciu, dowiemy się z pewnością w kolejnym odcinku z życia Anastazji Wołoczkowej.
Zapraszam na mojego FACEBOOKA
Trwa ładowanie komentarzy...